22 października 2020 17:32 - KlastER
Olgierd Dziekoński o nowej samorządowej energetyce

Transformacja energetyczna jest rzeczywistością, w której musimy odnaleźć swoje miejsce. Chcemy mniejszego zużycia energii, choć lokalnie czasem rośnie na nią zapotrzebowanie. Chcemy zdecydowanie lepszych parametrów energii i gwarancji dostawy, bo mamy wysublimowane urządzenia do zasilania, ale nie wszędzie. Zarazem nie chcemy płacić więcej, a kosztem jest również CAPEX spłacany w czasie. Nakłady inwestycyjne trzeba zatem dostosować do potrzeb odbiorców i dać im możliwość decyzji.

Paradygmat elektroenergetyki w formule wolno rynkowej jest już kwestionowany, bo dlaczego naszymi opłatami za energię i przesył mamy zasilać inwestorów kapitałowych i tracić kontrolę wobec tej usługi publicznej? Trudno też integrować energetycznie usługi gminne, takie jak dostawa wody, utylizacja odpadów, zasilanie w ciepło lub chłodzenie czy lokalny niskoemisyjny transport. Konieczne jest więc usamorządowienie energetyki, czyli zmiana struktury własności sieci i opłaty lokalne.

Oznacza to dopuszczenie samorządu do zarządzania i inwestowania w sieci, a więc pobierania opłat od użytkowników za korzystanie z nich. Zysk będzie wtedy zasilał rozwój lokalnej infrastruktury. Inicjatorem zmian na rzecz transformacji energetycznej byłby region, zaś gminy jego partnerami na rzecz energetyki społecznej i obywatelskiej. Zacznijmy od zmiany art. 16 i 17 ustawy Prawo energetyczne, tak aby samorząd województwa faktycznie uczestniczył „(...) w planowaniu zaopatrzenia w energię na obszarze województwa i badał zgodność planów za opatrzenia w energię z polityką energetyczną państwa”. Samorząd musi więc mieć możliwość stanowienia prawa miejscowego i lokalnych standardów. Usamorządowienie to jednak przede wszystkim art. 18 i kolejne. Dla „planowania i organizacji zaopatrzenia w ciepło, energię elektryczną i paliwa gazowe na obszarze gminy”, musi mieć ona możliwość sprawczą poprzez narzucanie przedsiębiorstwom warunków inwestowania. Mogą być one finansowane przez gminę lub jej mieszkańców jako współużytkowników sieci. Uruchomimy wtedy lokalnych inwestorów i zarazem urealnimy plany zaopatrzenia w energię. A może warto przejść lokalnie na system prądu stałego?

Jest on bardziej użyteczny dla energooszczędnych rozwiązań, silników, elektroniki domowej czy samochodów elektrycznych i pochodzi z fotowoltaiki. Oznacza to, że tradycyjna energetyka powinna zakończyć swoją aktywność na poziomie GPZ. Reszta powinna stać się przedmiotem nowej polityki rozproszonej energetyki z aktywnym uczestnictwem samorządów.

---

Autorem artykułu jest Olgierd Dziekoński, członek Rady Programowej SKER. Tekst pierwotnie ukazał się na łamach broszury informacyjnej Sieci Kompetencji ds. Energetyki Rozproszonej.