26 stycznia 2026 14:15 - Polska
Ustawa UC84: w poszukiwaniu porozumienia

Przyjęta przez rząd nowelizacja prawa energetycznego, określana mianem ustawy sieciowej UC84, została przedstawiona jako  remedium na problem tak zwanych „widmowych” projektów energetycznych. Projekty te uzyskiwały warunki przyłączenia, lecz nie były realizowane, czego konsekwencją była blokada mocy przyłączeniowych. Ministerstwo Energii oraz operatorzy sieci ( w szczególności PSE) przekonują, że nowe regulacje  usprawnią  system. Opinie na temat ustawy pozostają wyraźnie podzielone. 


Problem spekulacyjny
Po pierwszym odczytaniu ustawy w komisjach ESK i ds. Deregulacji, kolejne spotkanie zostało odsunięte na 10 lutego. Do tego czasu, strony zainteresowane, czyli operatorzy sieci (reprezentowane głównie przez PSE), deweloperzy farm OZE oraz strona rządowa liczą na przygotowanie kompromisu. Jak przywołuje Katarzyna Łukasiewicz z Energetyka 24.com, ustawa jest odpowiedzą na nadmiarową ilość wydanych przyłączeń w stosunku do faktycznie zainstalowanych mocy (240 GW wobec 75). Co więcej, zaledwie tuzin podmiotów ma odpowiadać za połowę mocy przyłączeniowych przy dotychczas zgłaszonych warunkach. Wykonalność pozostałych projektów jest niejasna i ekonomicznie wątpliwa.Tym samym sfera przyłączeń pozostaje nadmuchanym balonikiem niepewnych i niezrealizowanych inwestycji, które wymagają od operatorów sieci gotowości do przyłączenia, choć może to nigdy nie nastąpić. Nowelizacja ma ograniczyć ten balonik i skrócić czas procedur formalnych oraz okres ważności warunków przyłączeniowych w niektórych przypadkach o połowę.
Zyskać mają wszyscy, zarówno operatorzy, jak i wytwórcy i odbiorcy energii, dzięki nowym kategoriom umów, wprowadzeniu obowiązku przejrzystości informacji odnośnie zdolności przyłączeniowych sieci, jasno wskazanych etapach proceduralnych oraz uwzględnieniu instalacji magazynów energii. 


Biogazownie dostaną ułatwienia
Uwolnione zostaną również warunki dla instalacji biogazowych. Z pewnym wyróżnieniem dla nich, wszystkie zgłaszane wnioski przyłączeniowe mają być obowiązkowo rozpatrywane przez operatora sieci. Właściciele biogazowni mogą liczyć również na finansowe rekompensaty za ograniczanie ich generowanej mocy. Ponadto, w przypadku konieczności wyłączenia OZE, biogazownie mają być rozpatrywane jako ostatnie.


OZE tylko dla dużych?
Strony krytyczne zwracają uwagę, że skrócenie kluczowych terminów dla wnioskujących o przyłączenie będą szkodliwe dla małych inwestorów i projektów. Projekt ustawy przewiduje podwyższenie opłat o przyłączenie inwestycji. Deweloper ma być zobowiązany to wniesienia zaliczki w wysokości 60 zł za kW mocy (z górnym limitem 6 milionów złotych), a także bezzwrotnej opłaty za wniosek w wysokości 1 złotówki za kW z górnym limitem 100 tysięcy złotych. Trzecią opłatą jest wniesienie zwrotnego zabezpieczenia warunków w wysokości 30 (dla projektów do 100 MW) lub 60 zł (powyżej 100 MW) za kW mocy, z górnym limitem 12 milionów złotych. Zwrot będzie przysługiwał w przypadku wywiązania się z umowy przez dewelopera, niewywiązania z się umowy ze strony operatora lub odstąpienia od warunków przyłączeniowych w odpowiednim momencie. Im szybciej wnioskujący szybciej to zgłosi, tym może liczyć na większą kwotę zwrotu. Ustawodawca przekonuje, że te poprawki mają ograniczyć wystawianie warunków dla projektów bez odpowiedniego zabezpieczenia finansowego. 


Jest to jednak główny argument krytyków ustawy, którzy uznają je za zbyt wyśrubowane. Zgłaszała to między innymi Paulina Hening-Kloska, Minister Klimatu i Środowiska. W specjalnym liście przedstawiła przykłady ponad trzykrotnego wzrostu opłat: dla farmy o mocy 10 MW opłata za wniosek wzrośnie z obecnych 300 tysięcy do 910 tysięcy, a jeśli inwestor miałby portfel projektów 125 MW, jego opłata skoczy z 3 do ponad 10 milionów złotych. Takie wzrosty mogą być trudne nawet dla większych deweloperów. Zdaniem szefowej resortu wzrosty opłat spadną ostatecznie na odbiorców końcowych energii.


Tego rynek nie zweryfikuje
Krytyczny list, dostępny na stronie Rządowego Centrum Legislacji wystosowali również przedstawiciele rynku. Sygnatariusze  – Polska Izba Gospodarcza Energetyki Odnawialnej i Rozproszonej, Polskie Stowarzyszenie Fotowoltaiki i Magazynowania Energii, Polskie Stowarzyszenie Energetyki Słonecznej, Polska Izba Magazynowania Energii i Elektromobilności, Krajowa Izba Klastrów Energii OZE oraz Krajowa Izba Gospodarcza Elektroniki i Telekomunikacji - argumentują, że nowe ograniczenia zaszkodzą tym, którzy zdążyli już nabyć prawa przyłączeniowe na starych zasadach, a teraz będą musieli mocno zmienić harmonogram realizacji projektu. Inaczej stracą nabyte już warunki.
Nowe zasady zmuszają inwestorów do posiadania dużego kapitału już na początku planowania inwestycji, zanim nawet będą mogli otrzymać szanse na zakontraktowanie sprzedaży energii. To grozi zamrożeniem części rynku.   
Warto nadmienić, że zdecydowana większość komentarzy nie ma formy kategorycznego oporu. Przeciwne, panuje powszechne zrozumienie o konieczności wprowadzenia tych zasad. Wiele osób zauważa, że aktualna wersja nowelizacji ustawy sieciowej może ograniczyć grupę inwestorów w farmy OZE, biogazownie, i magazyny energii do spółek państwowych oraz samych dużych graczy.